poniedziałek, 9 marca 2015

Rozdział 1

Szybkim krokiem szłam w stronę szkoły. Byłam już spóźniona. Dzisiaj nasza klasa miała poznać nowego kolegę, który przyjechał z Polski.
Przekroczyłam mury szkoły i skierowałam się do szatni. Rozebrałam się. Zauważyłam zbiegowisko ludzi obok drzwi do klasy. Zaciekawiona podeszłam bliżej. Zapytałam się Vanessy, koleżanki z klasy o co chodzi.
- Wszyscy witają się z nowym uczniem. Ma na imię Janek - oznajmiła.
- Dzięki za info. - powiedziałam i odeszłam.
Próbowałam się przepychać, aby przywitać się. Ktoś mnie popchnął i upadłam. Ludzie deptali po mnie i nikt nie raczył mi pomóc. Z trudem wstałam i podniosłam głowę do góry. Stałam na przeciwko nowego kolegi.
- Cześć ! - palnęłam.
- Eee... Cześć. Weź się odsuń, bo chcę wejść do klasy. - powiedział i przechodząc lekko zaczepił mnie barkiem.
Zlekceważyłam to. Może miał zły humor, albo stresował się przed lekcją dlatego tak się zachowuje. Weszłam za nim zamykając drzwi. Usiadłam na swoje miejsce. Patrzyłam na krzątającego się Jana. Nie wiedział gdzie usiąść, ponieważ wszystkie miejsca były zajęte, oprócz wolnego krzesła koło mnie. Zrezygnowany usiadł obok mnie. Czuł się trochę nieswojo. Sama nie wiem czemu. Przecież nic mu nie zrobię. Lekcja minęła szybko i spokojnie. Kątem oka widziałam, że chłopak zachowywał dystans w stosunku do mnie. No cóż, jego sprawa. Teraz miał być wf więc wzięłam strój i rozmawiając z Vanessą o Jaśku szłyśmy w stronę sali gimnastycznej.
- Ale miałaś farta, że z tobą usiadł ! - powiedziała Vanessa z lekką zazdrością.
- No nie wiem. On jest jakiś dziwny. Wydaje mi się, że mnie nie polubił. - odpowiedziałam koleżance.
- No co Ty ! Pewnie jest dla Ciebie taki, ponieważ kieruje się powiedzeniem kto się czubi ten się lubi. - droczyła się ze mną.
- Jak ty coś powiesz to nie wiem czy się śmiać czy płakać. - odpowiedziałam otwierając drzwido damskiej szatni.
Szybko się przebrałam i weszłam na salę. Dzisiaj w planie była siatkówka więc wzięłam pierwszą lepszą piłkę i zaczęłam odbijać ją sobie nad głową. Zaraz po dzwonku przyszedł nauczyciel. Podzielił nas na dwie drużyny i bez rozgrzewki zaczęliśmy grać. Byłam w drużynie z Vanessą przez co było mi raźniej. W przeciwnej drużynie znalazł się Janek. Muszę przyznać, że bardzo dobrze gra. Teraz przyszedł czas na mój serw. Nie chciałam zrobić z siebie gapy przed chłopakiem więc musiałam się postarać. Na szczęście serw udał mi się w stu procentach. Janek odebrał piłkę, dał ją do wystawy swojemu koledze i bardzo mocno skierował ją w pole naszego boiska. Niestety piłka trafiła mnie prosto w twarz. Przewróciłam się i dotknęłam czoła. Sączyła się z niego krew. Usłyszałam krzyki nauczyciela.
- Natalia ! Natalia ! Słyszysz mnie ?!
- Tak. - jąkałam się mówiąc.
- Dasz radę wstać ? - zapytał.
- Chyba. - odpowiedziałam i z pomocą koleżanek podniosłam się z podłogi.
- Zaprowadzę Cię do pielęgniarki, która opatrzy ranę. oznajmił, a ja przytaknęłam.
 Przechodząc obok chłopaków słyszałam Jaśka, który mówił, że należało się jej, bo jest jakaś dziwna. Czyli jednak miałam rację, że mnie nie lubi. Z resztą mogłam się tego domyślić. Prawie nikt oprócz Vanessy nie lubi mnie w tej szkole. Weszliśmy do pokoju pielęgniarki. Wytłumaczyłam z trudem co się stało.
- Dobrze. Teraz opatrzę Ci ranę i założę opatrunek. - wytłumaczyła.
Siedziałam spokojnie na krześle przez dobre dwadzieścia minut.
- Skończyłam. - rzekła. - Możesz iść się przebrać.
Podziękowałam i wyszłam. Vanessa wybiegła do mnie.
- I jak ?! Jak się czujesz ?!- pytała z troską.
- Dobrze, ale trochę mi się kręci w głowie. Idź już na salę. Ja zaraz do Ciebie dołączę tylko się przebiorę. - odpowiedziałam.
Idąc podpierałam się lekko ściany. Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek, i mocno pociągnął w stronę magazynku. Osoba zamknęła drzwi i zapaliła światło.
- I co ?! Teraz możemy sobie spokojnie porozmawiać. - powiedział Janek.
- Czego ode mnie chcesz ? - zapytałam.
- Nie podobasz mi się. Jesteś dziwa. Jednym słowem masz się stąd wynieść ! - rozkazał.
- Spokojnie ! Po pierwsze to nigdzie się nie wybieram, a po drugie to ie jestem dziwna. Jestem normalna. Przynajmniej od Cibie z pewnością. - odpowiedziałam chłopakowi.
- Jeszcze się przekonamy. - zaczął mnie szarpać.
Nie chciałam być gorsza więc uderzyłam go w twarz, przez co jeszcze bardziej się wkurzył. Naszą 'kłótnię' przerwała nauczycielka, która szukała wuefisty.
- Co się tutaj wyprawia ?! Pierwszy dzień nowego ucznia i już bijatyka ?! - krzyczała. - Żeby mi to było pierwszy i ostatni raz ! Za karę posprzątacie dzisiaj razem salę od biologii. - powiedziała i wyprowadziła nas z pomieszczenia. Szybko uciekłam. Nie miałam zamiaru mówić tego Vanessie, albo rodzicom. Weszłam do sali i usiadłam na krześle, a obok mnie on. Więcej już nie mnie nie zaczepiał. Po lekcjach zgłosiliśmy się do nauczycielki, która nas przyłapała w magazynku. Wytłumaczyła co trzeba zrobić i wręczyła nam szczotki. Nic nie mówiąc zabrałam się do zamiatania. Chłopak stał w miejscu i patrzył na mnie.
- Czego tak stoisz ? Bierz się za robotę. - krzyknęłam do niego.
- Dobrze. - przyłączył się do pracy. - Wiesz, bo ja chciałem Cię przeprosić.
Gdy to usłyszałam to osłupiałam. Po chwili automatycznie mu wybaczyłam, a on się uśmiechnął się.
Nie wiedziałam czemu tak zareagowałam. Chłopak zbliżał się do mnie po woli. Gdy był na tyle blisko przyparł mnie do ściany i wypowiedział bardzo zaskakujące słowa.

----------------
Mam nadzieję, że rozdział się podoba :)
Bardzo proszę o komentarze :)
Rozdział drugi pojawi się chyba jutro w tych samych godzinach <3







1 komentarz:

  1. Coraz lepiej ;) Szczerze to prolog średnio zaciekawia, ale widzę, że już od 1 rozdziału wprowadzasz akcje oby tak dalej ;)
    PS. Zapraszam do siebie
    http://drmionekierunekmilosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń