Byłam taka szczęśliwa. Po raz pierwszy od siedemnastu lat zobaczę F.C.Barcelonę na żywo ! To na pewno będzie przeżycie nie do zapomnienia. Porozmawiałam z rodzicami na temat meczu. Oni też byli bardzo zadowoleni, ponieważ spełniają moje marzenia. Po otworzeniu koperty ukazały mi się dwa bilety. Zastanawiałam się komu podarować drugi. Myślałam o Vanessie. W końcu to moja przyjaciółka i tak jak ja kocha ten klub. Na pewno nie dam biletu Jaśkowi. Pomyśli, że jestem na coś gotowa, a przecież to jak na razie tylko mój kolega. Tak jak wczoraj odrobiłam lekcje, umyłam się i położyłam się do łóżka. Myślałam nad jutrzejszym dniem. Nadal byłam podekscytowana a emocje roznosiły moją głowę. Z powodu braku snu włożyłam do uszu słuchawki i puściłam zamulające piosenki. Obudziłam się w nocy, ponieważ usłyszałam jak coś się tłucze. Przynajmniej tak mi się wydawało. Przestraszona postanowiłam to sprawdzić. Uchyliłam lekko drzwi wejściowe do mojego pokoju. Nic nie widziałam. Było ciemno. Wyszłam i delikatnie podpierając się ściany szłam wzdłuż korytarza. Zbliżałam się do kuchni, a w niej było okno więc na pewno blask księżyca coś by oświetlił. Spojrzałam na nie. Było wybite. Spanikowana ukucnęłam. Na czworakach przemieściłam się do salonu i jak małe dziecko schowałam się pod stołem. Nie minęła chwila i zobaczyłam poruszającą się postać. Wyjrzałam lekko spod stołu. Osoba miała na sobie kominiarkę, a w ręku trzymała worek. Teraz już na pewno wiedziałam, że to włamywacz. Strach powoli paraliżował każdy centymetr mojego ciała. Osoba zbliżała się do stołu. Sięgnęła kopertę, która leżała na stole.
- O Boże ! Przecież to bilety na mecz ! - krzyczałam do siebie w myślach.
Włamywacz wyjął zawartość. Obejrzał bilety od dołu do góry i bez wahania schował je do worka. Nie mogłam uwierzyć, że właśnie przepadła moja przepustka do spełnienia jednego z największych marzeń. Łzy spływały po moich policzkach. Były pełne rozczarowania i strachu. Chciałam delikatnie się przesunąć, ale niestety uderzyłam głową w stół. Człowiek obejrzał się na przedmiot. Bałam się jak nigdy. W końcu on mógł mnie zabić czy coś. Na wszelki wypadek przypominałam sobie techniki karate, które ćwiczyłam w gimnazjum. Włamywacz ukucnął i zrobił coś czego najbardziej się bałam. Zauważył mnie. Wyciągnął ku mnie rękę.
- Widzę ,że ktoś podgląda moją pracę. - rzekł. - Chodź tutaj. Policzymy się.
Wyskoczyłam jak poparzona spod stołu. Patrzyłam na niego, a on na mnie. Widziałam każdy jego ruch po mimo tego, że jest ciemno. Nagle zobaczyłam wyciągany przez niego nóż. Zupełnie taki sam jak w moim śnie. Chciałam krzyczeć, ale strach nie pozwalał mi na nic. Mężczyzna jak wywnioskowałam po głosie, ruszył w moją stronę. Można powiedzieć, że ganialiśmy się jak małe dzieci po salonie. Zaczęłam głośno tupać. Może rodzice by mnie usłyszeli. Zaczęłam tłuc wazon po wazonie. Musieli się obudzić. Człowieka dziwiło moje zachowanie, ale to dobrze. Nie wiedział czemu to robiłam. Gdyby się zorientował mógłby pójść do ich pokoju, a potem, aż strach pomyśleć co by było. Na szczęście rodzice usłyszeli hałas. Wparowali do salonu.
- Uważajcie ! - krzyczałam. - On ma nóż.
Tata zaczął bić się z mężczyzną, uważając na ostre narzędzie. Mama dzwoniła po policję. Przynajmniej wydawało mi się, że po policję. Tata powalił przeciwnika na ziemie i odebrał mu nóż. Nie wiedziałam, że jest zdolny do takich rzeczy. Póżniej zadał mu kilka ciosów w twarz co odebrało włamywaczowi przytomność. Zaraz przyjechała policja. Najpierw wzięli mężczyzne do auta, a później starszy policjan chciał spisać zeznania i wezwał mnie do auta. Wszystko dokładnie wytłumaczyłam.
- Dziękuję. - powiedział. - Gdyby jeszcze coś Ci się przypomniało to przyjedź pod ten adres. - Dał mi wizytówkę.Wysiadłam, a wizytówkę podarłam. Nie chciałam, aby coś mi o tym w jakikolwiek sposób przypominało. Bardzo mocno przytuliłam się do taty i rozpłakałam w rękaw jego koszuli. Delikatnie głaskał mnie po głowie.
- Chodź już do domu. Jest zimno.
- Dobrze. - odpowiedziałam i weszłam do mieszkania.
Musiałam uspokoić mamę. Była cała roztrzęsiona. Z resztą tak jak ja. Po chwili do kuchni wszedł tata.
- Na szczęscie policjanci znależli to w jego worku. - pokazał mi kopertę.
- Sprawdź czy tam są bilety.
Ojciec posłuchał i zobaczył czy faktycznie tam są.
- Proszę. - podał mi je. - Schowaj je gdzieś głęboko w szafie. - nakazał i wyszedł.
Mama już się uspokoiła. Kazała mi iść spać, a sama została jeszcze w kuchni. Weszłam do pokoju i położyłam się.
- Na pewno nie zasnę. Za bardzo się boję. - pomyślałam.
----------------------
Wyszedł trochę dłuższy niż się spodziewałam :D
Mam nadzieję, że się podoba :3
Bardzo proszę o komy ! <3333
Boski, cieszę się, że nie zabrał biletów :)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :)
Zapraszam także do siebie - http://on-iona.blogspot.com/
Super i pisz więcej długich będzie idealnie
OdpowiedzUsuńcxekam na next i zapraszam do mnie:)
OdpowiedzUsuńFajnie :) dobrze tak tak to się skończyło ;)
OdpowiedzUsuńlady--claire.blogspot.com