sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział 18

Rano obudziłam się z lekkim bólem głowy. Przejęta dolegliwością zeszłam po cichutku dół. Nie chciałam obudzić Neymara. Wyjęłam z szafki na leki aspiryne u popijając ja wodą lekko się zachwiałam.
- Co jest do cholery ?! - skarciłam się.
Chciałam włożyć szklankę do zmywarki, ale ktoś złapał mnie od tyłu za pośladki. Ze strachu upuściłam szklankę. Spojrzałam za siebie.
- Neymar nie strasz mnie ! - krzyknęłam do chłopaka.
- Przepraszam. Nie chciałem żeby tak wyszło. Posprzątam to. - wyjął z szafki zmiotkę i szufelkę.
- Daj. - poprosiłam. - Ja stukłam, ja posprzątam.
- Ciekawe przez kogo stukłaś. - podniósł brew do góry.
No dobrze panie Neymarze. Niech pan posprząta i przy okazji zrobi mi śniadanko. - uśmiechnęłam się przygryzając dolną warge.
Neymar popatrzył się na mnie roześmiany. Skierowałam się do salonu, aby pooglądać jakiś film lub serial. Oczywiście na moje szczęście nic ciekawego nie leciało, wiec włączyłam kanał muzyczny. Leciała właśnie polska piosenka pt. ,, Ruda tańczy jak szalona ". Zaczęłam śpiewać na całe mieszkanie. Pilot posłużył mi za mikrofon. Pobiegłam do kuchninadal sśpiewając. Położyłam się na blacie. Neymar nie mógł wytrzymać i wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
- Haha ! A mówisz, że to ja nie umiem śpiewać.
- Ale ty jesteś. - udałam obrażoną.
Siedziałam po turecku na podłodze i udałam, że szlocham.
Neymar podszedł do mnie. Usiadł obok i tez zaczął płakać. Jego płacz bardziej przypominał wycie psa, ale pomińmy to.
- Niech pani Natalia się na mnie nie gniewa. Pani Natalia pięknie śpiewa. - złożył pocałunek na mojej szyji.
- Nie będę się gniewać hak zabierzesz mnie do centrum handlowego. Nie będę przecież cały czas chodzić w twoich ciuchach. - oznajmiłam.
- No dobrze. - odpowiedział.
Chłopak wziął mnie na ręce. Położył na sofie.
- Siedź tu, a ja zaraz przyniosę śniadanie.
Minęło kilka minut. Neymar wrócił ze śniadaniem. Na srebrnej tacy było kakao, bułki z dżemem, bułki z nutellą i owsianka.
- Może będziesz dorabiał jako kucharka ? - zachichotałam.
- Bardzo śmieszne. - pzrekręcił oczami.
Zjadłam ze smakiem. Usłyszałam dźwięk telefonu. Pobiegłam na górę odebrać.

Rozmowa telefoniczna.
- Dzień dobry. Z tej strony adwokat pana Jana Tymana.
- Witam. O co chodzi ?
- Będzie się Pani musiała stawić w sądzie na rozprawie.
- Rozumiem... Kiedy ? - zapytałam.
- W środę ( dzisiaj jest poniedziałek. ) - powiedział męski głos.
- Dobrze będę. Do widzenia. - pożegnałam się

Koniec rozmowy telefonicznej.

- Znowu będę patrzeć na jego mordę. - zdenerwowałam się.
Zeszłam na dół do Neymara.
- Czemu moja królewna jest taka naburmuszona ? - spytał z troską.
- Dzwonił adwokat Jaśka. Mam się stawić na rozprawie w środę. - wytłumaczyłam mu.
Neymar podszedł i złapał mnie za rękę.
- Mam dobrego adwokata, a po za tym na pewno wygrasz rozprawę.
- Mam nadzieje. Ale do centrum handlowego i tak idziemy  - powiedziałam. - Pożyczyłbyś mi trochę kasy ? Nie mam nic na koncie i wgl.
- No pewnie. - rzekł.
- Dziękuję. Jak się zacznę pracować to Ci oddam.
- Nie żartuj sobie. Nic mi nie będziesz oddawać. - zakazał. - A teraz ubieraj się i wychodzimy.
- Okey. - odpowiedziałam i dałam mu całusa w policzek.

--------------
Rozdział 18 c:
Coraz bliżej 20 !
Proszę o szczere opinie w komentarzach ♥



6 komentarzy: