- Przecież mówiłem, że mnie po pamiętasz.
- Boże to znowu ty ?! Jesteś nienormalny ! Zginiesz w pierdlu ! - krzyczałam na Jaśka.
- Interesujące... Ale nie krzycz tak. Nikt Cię nie usłyszy i nie uratuje. Jesteś teraz moja. - odpowiedział z głupim uśmieszkiem.
Zaczęłam płakać. Zawsze jak coś było nie tak to płakałam. To był sposób na wyrzucenie tego wszystkiego z siebie.
- Musimy sobie coś jeszcze wyjaśnić. Nie chcę Cię zgwałcić jak wcześniej. Po prostu będę brał korzyści z twojego bólu. - odrzekł po chwili.
- Czemu ja muszę cierpieć ?! Nic Ci nie zrobiłam. Nic ! Słyszysz ? Nic !
- Ty tak myślisz. Ja wiem swoje.
Wziął pukiel moich włosów w swoje brudne ręce.
- Kurwy trzeba tępić. - dodał i wyszedł.
Jestem aż tak zła, że wszystko co złe spotyka mnie ? Boże czemu ? Czemu ja ? To wszystko nie ma sensu. Całe moje życie nie ma sensu. Po co ja w ogóle tu jestem ?
***
Oczkami Neymara
Wybrałem się do centrum handlowego. Chciałem odreagować i przemyśleć co nie co. To co zrobiłem Natalii jest straszne. Najpierw chciałem, aby ze mną była, a później pocieszałem się z inną. Jestem straszną świnią. Automatyczne drzwi do centrum otworzyły się. Podniosłem wzrok do góry. Zobaczyłem Natalię i... Dominikę ?! One się znają ? Dominika nie wspominała mi o tym, choć jest moją najlepszą przyjaciółką. Widziałem na twarzy Natalii smutek i ból. Stałem przy drzwiach i czekałem jak będą wychodzić. Natalia chciała przecisnąć się koło mnie, ale złapałem ją za rękę. Mocno się szarpała, ale zdołałem ją utrzymać. Skierowałem się do auta.
- Zostaw mnie człowieku ! Zostaw ! - krzyczała do mnie.
Nie chciałem jej puszczać. Musiałem wszystko sobie z nią wytłumaczyć. Podbiegła do mnie Dominika.
- Ney ! Zostaw ją ! - złapała mój nadgarstek.
- Ej ! A wy to co ?! Znacie się ! - zapytała nas Natalia.
- Neymar to mój przyjaciel. - odpowiedziała jej Dominika.
Natalia spojrzała się na nas z żalem i uciekła.
- Czemu powiedziałaś jej to tak prosto z mostu ? Chciałem, żeby później się o tym dowiedziała. W ogóle skąd ją znasz ? - zadawałem pytania Dominice.
- Dobrze wiesz, że nie lubię owija w bawełnę. Ney... Natalia to moja siostra.
Serce zabiło mi micniej.
- Dominika ty masz siostrę ?! Nic mi nie powiedziałaś, a pytałem Cię o to.
- Ja chciałam Ci powiedzieć. Ale nie miałam odwagi. Przepraszam Cię. - przytuliłam się do niego.
Odwzajemniłem uścisk Dominiki.
- Dobra nie stójmy tak. Pakuj zakupy do mojego auta. Musimy szukać Natalii.
- Racja. Jedziemy. - odpowiedziała i wsiedliśmy do samochodu.
Poszukiwania zaczęliśmy od mojego domu. Tam jej nie było. Później pojechaliśmy do rodzinnego domu Natalii i Dominiki. Domi tak ją nazywałem, otworzyła zapasowymi kluczami dom, bo rodziców nie było w domu. Wparowaliśmy do niego jak dzicy. Przeszukałem kuchnię, salon. Domi sprawdziła sypialnie, a nawet strych i piwnice. Nigdzie jej nie było.
- Neymar jedźmy teraz do mnie ! - zakazała mi Dominika.
Jej domu także przeszukaliśmy. Ani śladu Natalii. Postanowiliśmy odpocząć. Domi zrobiła mi kawę. Usiedliśmy w salonie.
- Mogę Cię o co spytać ? - zapytała mnie dziewczyna.
- No pewnie. O co chodzi ?
- Czy ty coś czułeś do Natalii ?
Zaskoczyła mnie tym. Wolałem byś szczery.
- Tak. Była taka naturalna. Jednym słowem idealna. - łza spłynęła mi po policzku.
- Nie płacz. - otarła mi łzę - To nic nie da. A co było dalej ?
Opowiedziałem jej całą historię.
- Neymar wiesz, że zachowałeś się jak idiota ?! Straszne świństo jej zrobiłeś. - zasmuciła się.
- Ja o tym wiem. Ona już mi tego nie wybaczy ! Po prostu nie mam u niej szans.
- Nie prawda. Możesz to jeszcze naprawić, ale miusisz się postarać. - wytłumaczyła mi.
- Tak zrobię. Odzyskam ją. Muszę to zrobić.
- Uda Ci się. Trzymam kciuki.
Uśmiechnąłem się do niej, po czym spojrzałem na zegarek.
- Jest 18.07. Chodź ! Jedziemy dalej szukać.
Nagle zaczął dzwonić mi telefon.
Rozmowa telefoniczna.
- Halo ? - zapytał kobiecy głos.
- Przepraszam, ale spieszę się. Czy to coś poważnego ?
- Jestem pracowniczką hotelu Alabama. Zakwaterowała się tutaj na trzy dni młoda dziewczyna. W nocy ktoś włamał się do jej pokoju. Dziewczyna została porwana. - wytłumaczyła.
- Ale co ja mam do tego ? - denerwowałem się.
- W dokumentach dziewczyny została sporządzona notatka. Podyktuje : ,, Gdyby mi się coś stało bardzo proszę zadzwonić na pierwszy numer w kontaktach ". Pana numer był zapisany jako pierwszy.
- Bardzo proszę mi powiedzieć jak nazywa się zaginiona.
- Natalia Biała. Zna ją pan ?
Łzy zaczęły mi lecieć, serce chciało wyskoczyć z piersi.
- Znam. - ledwo wypowiedziałem słowo.
- Bardzo proszę si... - rozłączyłem się.
Koniec rozmowy telefonicznej.
Złapałem Dominikę za rękę. Odpaliłem auto. Jechałem jak szalony, olewając znaki drogowe i.t.p. W między czasie opowiedziałem jej moją rozmowę z kobietą, z hotelu.
- Ja wiem gdzie ona jest. I wiem kto ją porwał...
Oczkami Natalii.
Janek długo nie wracał. Mój stan psychiczny z każdą sekundą się pogarszał. Chciała umrzeć i opuścić ten straszny świat. Zaczęłam pocierać nadgarstkiem o chropowate drewno. Tarłam i tarłam. Pojawiła się krew, która bardziej mnie zmotywowała. Chyba dotarłam do tętnicy. Krew rozbryzgała się postarej, drewnianej podłodze.
Oczkami Neymara
Szybciej, szybciej. Już niedaleko ! Oby tylko nic jej nie było. Gwałtownie skręciłem w wąską, piaszczystą dróżkę w lesie. Zachamowałem. Mieliśmy przed oczyma drewnianą chatę, w której czasami spali jacyś menele. Bez wahania otworzyłem z kopa drzwi.
- Ty idź tam ! - nakazałem. - Weź sobie jakiś metalowy drąg. Może Ci się przydać.
Ja skierowałem się w przeciwną stronę. Gdy ją ujrzałem... Była taka niewinna. W okół niej pełno krwi. Rozwiązałem ją. Ten nadgarstek.. Boe jak to strasznie wyglądało. Ułożyłem jej głowę na swoich kolanach. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem na pogotowie.
- Odbierajcie ! Odbierajcie !
- Halo ?
- Proszę szybko przyjechać do starego domu. Jedzie się do niego piaszczystą drogą. Obok płynie wąska rzeka ! Tylko szybko !
- Już wysyłam pogotowie.
Walnąłem telefon gdzieś w kąt. Zdjąłem swój T-Shirt i rozdarłem go. Obwiązałem nadgarstek Natalii.
- Proszę Cię otwórz oczy ! Proszę !
- Usłyszałem odgłos rzucanego na ziemię, metalowego pręta.
- Neymar ! Ja go chyba zabiłam ! - krzyczała Dominika.
- Uspokój się ! Nawet jeśli go zabiłaś to w obronie własnej ! I tak mu się należało. Zaraz przyjedzie karetka ! Chodź ! Znalazłem Natalię !
Dominika szybko przybiegła.
- O Jezu. Jak ona wygląda ! Co ten cham jej zrobił !
Usłyszałem karetkę na sygnale. Ratownicy zabrali Natalię i tego chama Jaśka. Zatrzymałem ratownika.
- Czy ja mogę z nią jechać ? - zapytałem.
- Jest pan rodziną, narzeczonym jej chłopakiem czy coś ?
- Tak ! Jestem jej chłopakiem.
- W takim razie może pan z nami jechać.
Patrzyłem jak ratują Natalię. Jak próbują ustabilizować jej krytyczny stan. Nie życzę nikomu takiego widoku.
- Dobrze ! Ustabilizowaliśmy ją ! Podajcie morfinę ! - krzyczeli do siebie ratownicy.
Znaleźliśmy się pod szpitalem. Ciągle byłem przy niej. Gdy była już ustabilizowane i nic nie zagrażało jej życiu, lekarze przewieźli ją na sale obserwacji. Pozwolili mi usiąść przy jej łóżku. Siedziałem tam do bardzo późnej nocy. Siedziałem i trzymałem jej dłoń. Jej oczy chwilowo otworzyły się.
- Gdzie jestem ? Czy już umarłam ?
- Nie, jesteś w szpitalu. Lekarze uratowali Cię.
- Ale ja chciałam umrzeć !
- Dopóki ja żyje to ty nie umrzesz.
- W ogóle to co ty tu robisz ty perfidna świnio ?! - zapytała mnie.
- Wszystko Ci wytłumaczę.
Opowiedziałem jej jak jej szukaliśmy i.t.d.
- Nazwałam Cię perfidną świnią. Przepraszam. Ty uratowałeś mnie. Dziękuję ! Dziękuję ! - zaczęła płakać.
- Nie płacz proszę Cię ! Już wszystko dobrze. Już dobrze.
Wtuliła się we mnie i zasnęliśmy.
------------------------
Wynagrodzenie za wczorajszy głupi rozdział :/
Mam nadzieję, że Wam się podoba <3
7 komentarzy = 16 rozdział :D
Zajeeeeerereeeeebisty *-*
OdpowiedzUsuńFajny :)
OdpowiedzUsuńCudowne Opowiadanie ! <3
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńŚwietne pisz dzis następny nie zależnie od komentarzy <3
OdpowiedzUsuńNeymar superman! :D a tak serio to genialny rozdział ❤!
OdpowiedzUsuńJuż jest sześć :3 pisz kolejny :)
OdpowiedzUsuń